piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 31. (część I)

Poczułam miękkie usta przy moim policzku i mimo, że jeszcze w połowie spałam, przeszedł mnie znajomy dreszcz. Mruknęłam cicho, niezadowolona z pobudki. Chciałam jeszcze spać, ale jasne promienie słońca zaczęły przedzierać się przez moje zaciśnięte powieki.
- Obudź się, Maleńka. - głos Zayna był tak łagodny, jakby zwracał się do dziecka. Czułam jego dłoń na moim ramieniu. - No dalej, Victoria. Musisz wstać. - szepnął.
Zignorowałam go całkowicie, bo jedyne o czym marzyłam to z powrotem odpłynąć w błogi sen.
- Obudź się. - przeniósł swoje delikatne wargi na linię mojej szczęki, a po chwili poczułam jak zębami lekko podgryza moją szyję, co od razu przyprawiło mnie o gęsią skórkę.
- Nie. - bąknęłam poirytowana marszcząc brwi i mocniej zacisnęłam powieki. Przesunęłam się jeszcze bliżej krawędzi mojej strony łóżka, by uciec od mojego słodkiego, wkurzającego budzika. Usłyszałam jak wybucha śmiechem i ucieszyłam się w duchu, że nadal ma dobry humor. Nie chciało mi się ruszyć. Byłam tak wyczerpana, jakbym wczoraj odbyła najwytrwalsze ćwiczenia gimnastyczne w moim życiu. Najwytrwalsze i jedyne. Kto by pomyślał, że seks może być tak męczący?
- Wylatujemy o 10:00, musisz wstać. - wymamrotał półgłosem i tym razem, wyłapałam nutkę poirytowania. Ale byłam tak bardzo zmęczona, że nie chciało mi się nawet ręki podnieść. - Zaraz wrzucę cię pod prysznic, Victoria. Nie żartuję. - osz, cholera. Szeroko otworzyłam oczy i spojrzałam przez swoje ramię, żeby odczytać jego wyraz twarzy. Faktycznie, nie żartował i co mnie zdziwiło, był już ubrany. I ogolony. Cholera, a tak lubiłam jego zarost. Jego włosy były lekko poburzone i nadal trochę wilgotne.
- Która godzina? - zapytałam, a raczej wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Zmrużył oczy i spojrzał ponad swoim ramieniem, co również zrobiłam ja. 9:03. Mam w ogóle czas, żeby wziąć prysznic? Znowu wydałam z siebie jakiś bliżej nieokreślony pomruk niezadowolenia, a on uśmiechnął się szeroko, co tylko sprawiło, że pragnęłam zakopać się pod kołdrą i pogrążyć w niekontrolowanym płaczu. Pochylił się w moją stronę i cmoknął mnie w usta.
- Hej. - miał takie ciepłe oczy.
Zaczerwieniłam się lekko, czując jak mój żołądek wywraca się na drugą stronę.
- Hej. - odpowiedziałam nieśmiało.
Jeszcze bardziej pochylił się nade mną w efekcie czego zaczęłam się zastanawiać, czy czasem nie klęczy.
- Dobrze spałaś?
- Zanim zostałam obudzona przez jakiegoś niewychowanego mężczyznę, tak. Spało mi się całkiem dobrze.
Posłał mi wymowne spojrzenie, które miało chyba wyglądać na karcące, powstrzymując się przy tym od śmiechu.
- Boli cię coś? - nie wiem dlaczego, ale wyglądał jakby zmagał się z poczuciem winy. Jakby przyznawał się do czegoś co mi zrobił.
Potrząsnęłam przecząco głową, a on zamknął oczy i wyglądał jakby wyraźnie mu ulżyło. Położył rękę na gładkim materiale oddzielającym jego skórę od mojej, ale jakimś cudem nadal czułam na brzuchu iskry wywołane jego dotykiem.
- Masz kilka siniaków, Victoria.
Szerzej otworzyłam oczy ze zdziwienia. Co?! Siniaków? Gdzie? Tam na dole?!
- Hej, spokojnie, Skarbie. Nie są bardzo widoczne. To normalne, ale chcę żebyś na siebie uważała.
- Tak, na pewno będę, zważając na moje kłopoty z koordynacją ruchową. - wzruszyłam ramionami.
Jego oczy zabłyszczały lekkim rozbawieniem.
- Z pewnością będę tęsknił za tymi twoimi przemądrzałymi ustami. - po tych słowach, jego wyraz twarzy momentalnie się zmienił. Przez ułamek sekundy wyglądał, jakby miał coś na sumieniu, ale chwilę później jego emocje były już niemożliwe do odczytania. Zmarszczyłam brwi, zastanawiając się co próbuje ukryć. - Jesteś pewna, że nic cię nie boli?
- Czuję się dobrze. - bąknęłam.
Popatrzył na mnie z jakąś szczerością w oczach, po czym ponownie cmoknął mnie w usta.
- Idź się wyszykować. Nie chcę, żebyś znowu się spóźniła.
Westchnęłam i powoli usiadłam na skraju materaca. Bolały mnie wszystkie mięśnie. Ugh.
- Śniadanie możesz zjeść w samolocie. - Zayn podniósł się z łóżka i popatrzył na mnie z góry.
Miał rację. Siniaki były niewielkie i mało widoczne, ale Jezus, bolały jak jasna cholera. Co prawda był wczoraj trochę bardziej gwałtowny, ale nie myślałam, że nie będę odczuwać tego, aż takie skutki. Okej, był bardziej niż trochę, gwałtowny. To było jak jakiś całkiem nowy poziom, ale poradziłam sobie z tym całkiem nieźle, muszę przyznać. Jednak teraz, byłam wyczerpana. Nigdy więcej nie dam rady wytrzymać dwóch orgazmów pod rząd, nie mdlejąc z braku powietrza.
Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i z powrotem ruszyłam do salonu. Zayn czytał gazetę, siedząc przy stole, na którym wczoraj się pieprzyliśmy. Szykownie, nie ma co. Strasznie się zawstydziłam, gdy przeniósł na mnie wzrok. Byłam cała czerwona na twarzy.
- Masz na sobie sukienkę. - przechylił głowę w bok, uważnie i zachłannie skanując moje ciało, w międzyczasie odkładając gazetę na blat. Szklany wazon, który wczoraj leżał roztrzaskany na podłodze, został dziś zastąpiony nowym, prezentującym się majestatycznie na środku stołu.
- Um, no... Tylko to znalazłam i coś podpowiada mi, że chyba gdzieś schowałeś moje inne rzeczy. - uniosłam jedną brew, siadając na krześle na przeciwko Zayna.
- Piękne wyglądasz w sukienkach, Victoria. Twoje ubrania są spakowane i czekają w samochodzie. Po prostu chciałem, żebyś spróbowała czegoś poza spodniami. - powiedział, po czym pociągnął łyk ze swojej filiżanki. No dzięki ci, kurwa, bardzo. Teraz z łatwością będzie mógł się dobrać do moich majtek.
- Gotowa? Niedługo wyjeżdżamy.
- Kiedy mówiłeś "wyjeżdżamy"... - przerwał mi w pół zdania, na co przewróciłam oczami.
- Wyjeżdżamy, czyli ty i ja. Wracam do Londynu, zaraz po tym jak podrzucę cię do Detroit.
Zamrugałam kilkakrotnie przypatrując mu się uważnie. Nie wiem, czemu mówił o swoim samolocie, jakby był to zwykły samochód, czy coś. To normalne?
- Tak, jestem gotowa. Spakowałam już swój bagaż podręczny. - położyłam dłonie na stole a do mojej głowy momentalnie napłynęły wszystkie wydarzenia z poprzedniego wieczora. - Gdzie spałeś? - zapytałam zaciekawiona.
Zayn złożył swoją gazetę i wstał od stołu, uważnie mierząc mnie wzrokiem.
- Z tobą, ale nie spałem zbyt długo. - zmarszczył lekko czoło, uśmiechając się smutno. Tak naprawdę to on chyba wcale się nie uśmiechnął, starał się tylko tak wyglądać. Dopił do końca zawartość swojej filiżanki i odstawił ją na blat. Wyglądał całkiem nieźle, był wypoczęty, jakby przespał przynajmniej siedem godzin, ale widziałam, że cały czas zdaje się nad czymś rozmyślać.
- Wszystko w porządku? - zapytałam. Podszedł i pociągnął mnie lekko za rękę, w efekcie czego podniosłam się ze swojego krzesła, jednak zrobiłam to dość niechętnie.
- Nie masz się o co martwić. - wzruszył ramionami, bagatelizując temat, ale widziałam, że z czymś się zmaga - Chodź. Lepiej będzie jak już zaczniemy się zbierać.
- Ale jest dopiero wpół do... - zamilkłam, gdy zmierzył mnie karcącym spojrzeniem. Jezu, weź się uspokój.

***

Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać, po tym, gdy wysiądę z tego samolotu. Pojedzie ze mną do mojego domu, a dopiero potem wyleci do Londynu? Może powinnam zadzwonić do mojej Mamy i poprosić ją, żeby odebrała mnie z lotniska? Albo po prostu może powinnam zapytać Zayna, jakie ma plany? Nie, nie zrobię tego, bo coś czuję, że ten temat wywoła kłótnię, na którą jakoś nie bardzo mam teraz ochotę. Był taki spokojny, że nie chciałam go denerwować. Miałam zamiar nacieszyć się jego dobrym nastrojem.
Zayn chwycił mnie za rękę, gdy z głośników pokładowych otrzymaliśmy informację, że zbliżamy się do lądowania. Ciągle zastanawiałam się, czemu nie lubi latać liniami komercyjnymi.
- Czemu nie pozwoliłeś mi lecieć normalnym samolotem? - zapytałam z czystą ciekawością wymalowaną na twarzy.
- Zajmowanie miejsca w małej, ograniczonej przestrzeni nie wydaje mi się rzeczą zbyt wygodną. Zaufaj mi, Victoria. Po tak dobrym pieprzeniu jak wczoraj, nie chciałabyś siedzieć w niewygodnym fotelu. - uśmiechnął się pod nosem - Och, no i oczywiście, wolę mieć pewność, że nic ci nie grozi. - dodał zadowolony z siebie. Puścił mi oczko i cmoknął zewnętrzną stronę mojej dłoni. Dotyk jego ust momentalnie wywołał podskórną eksplozję przyjemnych dreszczy. 
- Ale, jak do tej pory zawsze latałam komercyj...
- Przestań. - powoli pokręcił głową - Chcę mieć pewność, że jesteś bezpieczna. Martwię się, gdy nie mam takiej pewności.
Zmarszczyłam czoło, zaciskając usta w cienką, prostą linię, a on popatrzył na mnie spod podniesionych brwi, jakby rzucał mi jakieś wyzwanie. Serio, wyglądał jakby czekał, aż zacznę kłótnię. Zaczerwieniłam się i odwróciłam wzrok.
- Okej, rozumiem. Sorry.
- Nie masz za co przepraszać. Jak tam twój kark? - zapytał puszczając moją dłoń i przenosząc swoją na tył mojej szyi. Skrzywiłam się lekko, spodziewając się, że zaraz pociągnie mnie za włosy, jak to miał w zwyczaju, ale na szczęście tego nie zrobił. Powoli otworzyłam oczy i zauważyłam, że przygląda mi się, jakby starał się odgadnąć co ja właściwie robię. Moje policzki ponownie spłynęły rumieńcem, ale zaraz wyprostowałam się na wygodnym fotelu.
- Sorry, tak, um, z moim karkiem wszystko w porządku. - dzięki Antonowi oczywiście.
Przyglądał mi się jeszcze przez kilka sekund, po czym opuszkami palców zjechał na moją malinkę. Uśmiechnął się lekko, ale gdy zdał sobie sprawę, że na niego patrzę szybko wrócił do kamiennego wyrazu twarzy. Chwilę później poczułam jak koła samolotu dotykają lądowiska.
- Witaj w Detroit, Maleńka. - szepnął.
Jestem w Detroit! W końcu! Nareszcie zobaczę się z moja Mamą, po siedmiu miesiącach rozłąki! Uśmiechnęłam się szeroko i wyjrzałam za małe okienko obok mnie.

***

- Mówił ci już ktoś kiedyś, że masz wyjątkowe upodobanie do drogich samochodów? - wymamrotałam przyglądając się luksusowemu, czarnemu Lexusowi LFA, zaparkowanemu tuż przede mną. Kiedy podniosłam wzrok na Zayna, na jego ustach malował się już ten piękny, chłopięcy uśmiech.
- Tak, to i jeszcze coś o tym, że kupuję ich za dużo. 
- Miałeś na myśli, za dużo ze zbyt niskim podwoziem? - poprawiłam go, na co odpowiedział mi szerokim uśmiechem.
- Och, ale to tylko dla ciebie, Victoria. Poza tym, stać mnie na to. - wzruszył ramionami i otworzył przede mną drzwi. Łał, nie musisz się tym tak przechwalać na prawo i lewo.
Od razu poczułam zapach nowości i skóry, gdy zajrzałam do środka. Nie miałam wątpliwości, że to auto dopiero co opuściło salon samochodowy.
Zayn złapał mnie za rękę i pomógł usiąść mi na siedzeniu pasażera, co zrobiłam niezwłocznie, jednak tak mało elegancko, że mniej się już chyba nie dało. Chwilę później zajął miejsce obok mnie, cały czas śmiejąc się pod nosem. Domyślałam się, że powodem jego niesłabnącego rozbawienia było to, w jaki sposób wsiadałam do tego cholernego samochodu. 
Ray-bany, skórzana kurtka i poburzone włosy, sprawiły, że załkałam w duchu, gdy tylko spojrzałam na jego profil. Wyglądał o wiele młodziej, a właściwie to wyglądał na swój wiek, w tym sportowym aucie. Był zbyt przystojny, by móc opisać go słowami.
Prowadził w całkowitej ciszy, nie licząc pomruków silnika i muzyki niezależnej, leniwie sączącej się z iPoda, podpiętego do głośników. Kiedyś nawet zastanawiałam się jaką muzykę lubi. Spodziewałam się raczej jakichś klasycznych kawałków, ze względu na jego wszechobecną formalność, ale ten wizerunek niegrzecznego chłopca, który aktualnie mi prezentował, był tego kompletną przeciwnością. 
Zdziwiłam się, gdy zdałam sobie sprawę, że Zayn doskonale wie gdzie ma się kierować. No jasne, że wie! Pewnie profil mojej matki też nieźle przetrząsnął.
- Wygląda na to, że całkiem dobrze orientujesz się w okolicy. - rzuciłam zaczepnie.
Kątem oka zauważyłam, że uśmiecha się pod nosem, a ja aż podskoczyłam w duchu na widok jego pięknych rysów. Zayn jednak nie fatygował się z odpowiedzią. Chwycił moją dłoń i podniósł ją sobie do ust, po czym lekko cmoknął jej zewnętrzną stronę. Chwilę później pokręcił głową ciągle się uśmiechając, jakby ukrywał przede mną jakąś mega zabawną rzecz, albo rozpamiętywał żart, którego ja nie zrozumiałam. Położył swoją rękę na moim kolanie, po czym przejechał nią w górę mojego uda. 
- Masz taką delikatną skórę, Victoria. - dotarł do złączenia moich ud i cofnął swoją dłoń, zostawiając mnie w kompletnym osłupieniu i oczekiwaniu na coś więcej. Aż do tej chwili nie zdawałam sobie sprawy z tego, że wstrzymuję oddech.
Rozejrzałam się po okolicy i serce podskoczyło mi do gardła, gdy samochód zwolnił, a moim oczom ukazał się dom mojej Mamy. Chciałam wyskoczyć z auta i od razu zatopić się w objęciach mojej rodzicielki, ale nie mogłam z uwagi na obecność Zayna. Ale co ja, do chuja, zrobię jak moja Matka zobaczy Zayna? Jak ja jej go przedstawię? Jako kogo?!
Cześć, Mamo. To Zayn, mój nowy kolega z którym się tylko bzykam. Tak, bo jestem niemal pewna, że moja naiwna, nieświadoma Mama, nie marzy o innych informacjach po siedmiu miesiącach nie widzenia mnie na oczy. 
Zanim Zayn zdążył otworzyć swoje drzwi, chwyciłam go za przedramię, czym od razu zaskarbiłam sobie jego uwagę. 
- Masz zamiar wejść do środka? - wypaliłam i zaczerwieniłam się momentalnie, gdy zdałam sobie sprawę z tego, jak bezczelnie i niegrzecznie to zabrzmiało.
- Chciałem ci tylko pomóc z bagażami. Chcesz, żebym już jechał? - och, Jezus! Musiałeś właśnie tak to ująć, Malik, no nie?!
- Nie...- przerwał mi zanim zdążyłam dokończyć zdanie.
- Nie musisz odpowiadać. Po prostu chciałem poznać twoją matkę. Wydaje się... - zamilkł na chwilę, jakby szukał odpowiedniego przymiotnika opisującego moją Mamę - ...miła.
Miła?
- Ale jako kogo ja mam cię przedstawić? Mojego nowego partnera seksualnego?!
- Oczywiście, Victoria. Przecież każda matka tylko czeka na takie wyznanie od swojej córki. - rzucił ze zbolałą miną.
Co?! Patrzyłam na niego z szeroko otwartą buzią i nie mogłam wydusić z siebie słowa. 
- A miałem nadzieję, że nie straciłaś wyczucia ironii, Victoria. - westchnął poirytowany. Och, a więc tylko żartował. Tak ciężko mi czasem go rozgryźć! - Po prostu przedstaw mnie jako swojego przyjaciela. Tak robią normalni ludzie, prawda?
Ty nie jesteś normalny.
- No tak, ale...
- Przestań. - pokręcił głową i otworzył swoje drzwi - Ty chcesz od razu wszystko wyjaśniać, a to tylko komplikuje sprawy. - pochylił się tak, że nasze oczy znalazły się na tym samym poziomie - Nie myśl o tym za dużo, Maleńka. Spokojnie. - zamknął drzwi po swojej stronie, a ja w lusterku wstecznym obserwowałam jak wyjmuje moje walizki z bagażnika. 
Powoli wygramoliłam się z samochodu, prezentując jak zwykle brak jakiejkolwiek ogłady ruchowej i zdałam sobie sprawę, że mój brat stoi w drzwiach wejściowych domu. Wyglądał na kompletnie zszokowanego, kiedy mnie zobaczył. Dlaczego? Och, może dlatego, że miałam na sobie sukienkę, no i jeszcze może dlatego, że wysiadłam przed chwilą z najdroższego samochodu, jaki chyba kiedykolwiek widział. Gdybym ja była na jego miejscu, od razu wysunęłabym z tego obrazka jakieś mało pozytywne zdanie.
Adam i ja, byliśmy ze sobą naprawdę blisko, pomijając fakt, że kłóciliśmy się o najmniejsze nawet pierdoły. Zawsze był dość prostolinijny i umiał wyczuć kłamstwo z kilometra. Nie mogę zapomnieć o jego opiekuńczej stronie, co trochę skojarzyło mi się z Zaynem, tyle że wersja opiekuńczości Adama, była nieco łatwiejsza do przyjęcia. Jako jedyny z naszego rodzeństwa miał jasnobrązowe włosy i zielone oczy, co w pełni było zasługą genów naszego Taty. Och, zabiłabym, żeby tylko mieć zielone oczy. 
- Wszystko w porządku? - zapytał Zayn stając obok mnie i przyglądając się mojemu bratu. To wyglądało jak jakieś zawody, który wytrzyma dłużej pod palącym spojrzeniem drugiego. Mogliby już dać sobie spokój.
- Byłoby lepiej, gdybyś przestał piorunować wzrokiem mojego brata. - wyszeptałam, a on momentalnie popatrzył na mnie skonsternowany. Tak, właśnie wydałam ci polecenie, pogódź się z tym.
- Tori! - krzyknął Adam z wielkim uśmiechem na twarzy oplatając mnie szerokimi ramionami
- Wracam z tobą do Londynu! Mama tak powiedziała. - wymownie wzruszył brwiami, wygłaszając, według niego, zabawny komentarz.
Przewróciłam oczami.
- Nie, nie wracasz. Byłeś u mnie kilka tygodni temu. Chyba teraz kolej Mandy, co nie?
- Ałć! Nie bądź taka wredna dla swojego ukochanego braciszka. Tata chce się ze mną widzieć. Kto to jest? - wskazał na Zayna i oboje ponownie zaczęli uważnie mierzyć się wzrokiem. Dostawałam mdłości na sam ich widok. Zachowywali się jak jacyś gówniarze. 
- Zayn. - mój towarzyszysz odezwał się całkiem nie przypominającym siebie tonem. Ze zdziwieniem obserwowałam, jak podnosi przed siebie zgiętą w łokciu rękę, by przywitać się z Adamem w sposób jakim próbował przywitać się z nim po raz pierwszy James. Mój brat uśmiechnął się i odpowiedział na ten dziwny gest, który zrozumieją chyba tylko faceci, po czym lekko szturchnął go swoim ramieniem.
- Jestem Adam! To twoja bryka? - kompletnie zignorował moją obecność i niemal doskoczył do samochodu przy którym staliśmy. W sumie, nie ma się czemu dziwić, każdy normalny 23-latek zareagowałby w ten sposób. I tak oto właśnie to cholerne auto stało się ważniejsze od mojego przyjazdu. Wzruszyłam ramionami i z niemałym zdziwieniem, które starałam się ukryć, obserwowałam jak Zayn przemienił się w normalnego, uroczego chłopaka lubiącego pogadać o samochodach. Z pewnością zapamiętam ten moment na długo.
Moja siostra, Mandy, pojawiła się w zasięgu mojego wzroku i mimo, że była najbardziej wkurzającą istotą, kiedykolwiek stąpającą po tej ziemi, nagle zerwała się z miejsca i zaczęła biec w moim kierunku, jakbym przynajmniej  była krystalicznie czystą wodą, a ona spacerowała po pustyni od kilku dni w poszukiwaniu jakiegokolwiek płynu do wypicia.
Miałyśmy swoje małe sprzeczki, gdy byłyśmy młodsze. Byłam od niej starsza o jakieś sześć, czy siedem lat, ale jak nikt inny, potrafiła wzbudzić we mnie takie emocje, że nieraz obie znajdywałyśmy się przez nie w niemałych tarapatach. Byłyśmy do siebie podobne, z tymże ona miała pięknie opaloną skórę i idealną figurę, której niemiłosiernie jej zazdrościłam. Ale nadal była moją małą siostrzyczką, dla której nie zawahałabym się zabić. Jej długie ręce momentalnie oplotły mnie w ciasnym uścisku, a ja uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Pachniała domem. 
- Tęskniłam za tobą, Tori! - uuu, tego się nie spodziewałam. 
- Ja za tobą też, Dee. - posłałam jej niezgrabny uśmiech. Odsunęła się ode mnie i popatrzyła ponad moim ramieniem.
- Masz na sobie sukienkę... t..to... dość dziwne... - urwała w połowie i nie musiałam się nawet obracać, żeby wiedzieć na czym skupił się jej wzrok. Gapiła się na Zayna. Uwielbienie i zachwyt w jej tęczówkach, były tak oczywiste. - Kto to?
Odwróciłam się i zerknęłam na Zayna. Wyglądał tak beztrosko i młodo. Gdy zauważył z jaką intensywnością wpatruje się w niego moja siostra, posłał jej przyjazny uśmiech, jednak nie był to ten uśmiech, który sprawiał, że moje serce wyrywało się z piersi.
Zaczerwieniłam się wracając wzrokiem na moją siostrę, a ona uśmiechnęła się pod nosem. 
- To twój chłopak? - zapytała.
- Nie. Jesteśmy tylko...
- Tori! Kochanie! Nareszcie jesteś!
Mama?
Zayn przedstawił się mojej siostrze, gdy ja wpadłam w ramiona mojej mamie. Chwyciła moje policzki w obie swoje dłonie i zauważyłam jak jej oczy wypełniają się łzami. Głośno przełknęłam ślinę, a ona odbiła soczystego buziaka na czubku mojej głowy.
- Och, Tori! Aleś ty schudła! Jadłaś coś w ogóle? - zauważyłam troskę w jej głosie i odsunęłam się od niej lekko, poprawiając włosy, by zakryć moją malinkę. 
- Oczywiście, ze tak. W samolocie zjadłam ogromne śniadanie. - dzięki Zaynowi. O, cholera! Zayn! Gdzie on jest?!
- Jest już prawie pora lunchu, więc mam nadzieję, że zgłodniałaś. 
- Mamo! To jest nowy chłopak Tori, Zayn. 
Chłopak?! Kurwa mać, Mandy! Spiorunowałam ją wzrokiem, a ona przyciągnęła Zayna bliżej mojej Mamy, bo ta mogła mu się lepiej przyjrzeć. Mandy popatrzyła na mnie wielce z siebie zadowolona, ciekawe z jakiego powodu, a mi szczęka opadła. Nie byłam w stanie nawet spojrzeć na Zayna. Po chuj, ona z tym wyskoczyła?!
Kiedy w końcu odważyłam się podnieść wzrok na Zayna, nie wydawał się zbytnio przejęty całą sytuacją. Protekcyjne oplótł mnie w talii swoją ręką, na co momentalnie się zaczerwieniłam, a na twarzy mojej Mamy wymalował się czysty szok. Wyglądała jakby właśnie wygrała los na loterii. Była całkowicie oszołomiona, ale żeby jeszcze bardziej przysporzyć mi zakłopotania i szybszego bicia serca, Zayn pochylił się lekko i cmoknął mnie w policzek. 
- Oddychaj. - wyszeptał, niemal nie odrywając ust od mojego policzka. Moje ciało od razu zareagowało na jego przenikający głos.
- Ach, Zayn... To moja Mama.. . - zamilkłam na sekundę, powstrzymując się od wykrzywienia mojej twarzy w dziwnym grymasie - Victoria. - Boże, nienawidzę faktu, że dała mi imię po sobie.
- Bardzo miło mi w końcu panią poznać, pani Jeffries. - Jeffries?! Och, no jasne, że wie o jej ponownym zamążpójściu. Zayn uśmiechnął się tak jak tylko on potrafi, ukazując rzędy białych zębów, a ja mogłam tylko wpatrywać się w jego cudowne rysy. Moja Matka stała i gapiła sie na niego, jakby był ósmym cudem świata. Jej tęczówki błyszczały czystym podziwem.
Zapanowała cisza i uwaga wszystkich nas skupiła się na mojej rodzicielce. Nadal wyglądała na zszokowaną, ale jej szok pomieszany był z czystą przyjemnością patrzenia na przystojnego mężczyznę stojącego przed nią.
- Zayn... - zaczęła moja Mama, ledwo łapiąc oddech. No wreszcie się odezwała! - Nie spodziewałam się tak miłej niespodzianki. B..bardzo miło cię poznać. - och, ona się jąka. A więc to nie tylko moja przypadłość, to genetyczne. Westchnęłam.
- Zostaniesz na lunch? - Adam wypalił z tym pytaniem prosto do Zayna.
Co?!
- Zayn się trochę spieszy. Ma lot powrotny do Londynu. - odpowiedziałam trochę zbyt szybko, próbując jakoś wybrnąć z tej kłopotliwej sytuacji. 
- Mogę zostać na jakąś godzinkę. - popatrzył na mnie z góry, uśmiechając się niewinnie, ale w jego oczach dostrzegłam jakiś dziki błysk. Jestem pewna, że ani moja Matka, ani siostra nie były w stanie go zobaczyć.
- Byłoby nam bardzo miło! - rzuciło wesoło moja Mama.
- Z przyjemnością, pani Jeffries. - odpowiedział Zayn, ponownie racząc ją tym swoim popisowym uśmiechem.
- Chodźcie do środka. Tori na pewno chętnie oprowadzi cię po naszym domu, a my w tym czasie nakryjemy do stołu. Och, i proszę, mów mi Victoria. - moja Mama wyrzucała z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego. Przewróciłam oczami i poczułam jak ciało Zayna lekko sztywnieje przy moim boku. 
- Oczywiście. - usłyszałam lekkie wahanie w głosie Zayna - Victorio. - Tak, teraz już wiesz, czemu nie lubię swojego imienia. 
Wszyscy ruszyli do wejścia, a Zayn schylił się lekko po moją walizkę. Podniósł ją i wolną dłonią lekko uszczypnął moją brodę, po czym cmoknął mnie w usta.
- Będzie fajnie. - uśmiechnął się i chwycił mnie za rękę. 


_______________________________________________________
OKS, KOCHANI. 
Trochę zajęło mi żeby wreszcie zaktualizować tę notkę, ale jest :)
Dlaczego rozdział jest podzielony na dwie części - Bo tak jest w oryginale i druga część zostanie opublikowana w nowym poście, jednak znaleźć obie będzie można pod jedną etykietą po prawej stronie, czyli w spisie treści (czyt. Rozdział 31.). 
Kolejny rozdział pojawi się jutro (czyli w poniedziałek).
Czytałam komentarze i widziałam, że jaraliście się słodkim Zaynem :> ale przeciez on nie mógł kazać Re mówić do siebie per pan przy jej rodzinie xD lulz, albo wyobraźcie se jakby mu z kieszeni wypadł jakiś przenośny wibrator, albo zatyczka analna xD Jezu, co ja pisze ok xD
Och, no prawie bym zapomniała:
MIŁEGO POWROTU DO SZKOŁY, CZARNUCHY! luuuulz

88 komentarzy:

  1. KOCHAM CIĘ DZIEWCZYNO, JESTEŚ WSPANIAŁA <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Obuwduoibcebw, biore się za czytanie <3
    Dobre zakończenie wieczoru będzie <3
    -@luuuvmyswaggy

    OdpowiedzUsuń
  3. czytanko na dobrą końcowke dnia.

    kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny czekam na drugą część/bąbelek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudo świetnie tłumaczysz :*** czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. a, oksy :d fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. HUHWFYGFYH <3333

    OdpowiedzUsuń
  8. ON SIĘ W NIEJ ZAKOCHUUJJE POWOLIII ! DHGFYRY ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. jezu jakie to słodkie <3 poznał jej mamę i wgl awwww

    OdpowiedzUsuń
  10. nie ma to jak dobrze zaskoczyć ten wspaniały dzień <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Oł Em Dżi LOL xD
    Dałabym jakiś bardziej wyszukany komentarz, ale nie umiem xD "No dzięki ci kurwa bardzo. Teraz z łatwością będzie się mógł dobrać do moich majtek" A co myślałaś, że bez powodu ci sukienkę zostawił?? XD

    OdpowiedzUsuń
  12. Znsjjjxnzjz <3 tylko to moge powiedzieć xd

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaki cudowny jest ta połowa rozdziałuu :3 i Zayn taki ..hmm , normalny?! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. (: jak zawsze genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. hahahahah siostra niezła! miałam wrazenie ze mama re znała wczesniej zayna ale to tkaie głupie wrażenie czekam na drugą czesc xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sie jej mama zaczęła jąkać to pomyślałam też że miała jakieś bliższe spotkanie z zaynem

      Usuń
    2. ja też miałam takie wrażenie :O hahha <3

      Usuń
    3. a jeżeli mama Victorii, Victoria też kiedyś była partnerką seksualną Zayna i odeszła od niego kiedy "wpadła" i tak naprawdę Re to córka Victorii i Zayna?

      Usuń
    4. hahaha a;e by było ;D pieprzył by się ze swoją córką hahaha OMG Cos jak TRUDNE SPRAWY :D

      Usuń
    5. To niemożliwe bo Zayn jest chyba w wieku Re xD

      Usuń
  16. Suuuuper *-* dzień pełen emocji xd świetne tłumaczenie a rozdział taki słodki.... Ffvgffghuddhfvggsdhfsjoswqdcjufkgdfg ~pattatajka

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś kochana. Kocham to co dla nas robisz. <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Część zajebista wiadomo, tego chyba nie muszę pisać, ale coś co muszę skomentować - Twoja notka pod spodem przypomina mi moje pisanie z kimś jak jestem najebana, haha xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham to i cb też oczywiście
    Teraz rozumiem czemu Re nie lubi swojego imienia

    OdpowiedzUsuń
  20. hahah o boze boje sie xd nie moge sie doczekac kolejnego rozdziału xd ^^ #bitch_dreamer

    OdpowiedzUsuń
  21. Hahahaha już się boję co się tam bd działo hehe <3

    OdpowiedzUsuń
  22. hahahahah... twoja notka pod komentarzem xDDD a co do rozdziału.... SALEGIASDBAIDGAILBDI Awwwwww... *u* czekam na cześć 2 DZIĘKUJĘ że to tłumaczysz <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Kocham <3 mam cichą nadzieję że Re i Zayn będą ze sobą już za niedługo ;* ze zniecierpliwieniem czekam na nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam beke z twojej notki. Ahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham cię a rozdział super <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Tylko mnie sie wydaje ze on podsluchiwal rozmowe Amber z Re ? Na drugi dzien mial taki dobry humor... hmm... Ale kocham taka zaynaaaa *.* .
    Rozdzial cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam nadzieję, że zostaną taką normalnie nienormalną parą i on ją naprawdę pokocha (o ile już tego nie zrobił.)
    Jeju, taka kochana końcówka rozdziału *o*
    Twoja notka hahahahhahahah

    OdpowiedzUsuń
  28. Omg haha chlopakiem :D

    OdpowiedzUsuń
  29. OMG IDEALNE ASDFJIK XD I TWOJA NOTKA TEŻ HAHAHA XD

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem uzależniona od Twojego opowiadania ndgkhjghjew wchodzę tu 3534657836 razy dziennie :D

    OdpowiedzUsuń
  31. omg hihi Zayn onieśmiela nawet mamę Re xd o ja... coś czuję że będzie się działo :D
    jestem w szoku! jak ty to robis?!?! co 2 dni dodajesz nowy rozdział!!! masakra! kocham cię normalnie! jesteś czarownicą! na pewno! xD
    Weny <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Kocham to! Zayn jest taki słodki taki nie on. Nie zareagował specjalnie na wieś ze jest "chłopakiem" Re, on coś do niej czuje ommm *.* Tak bardzo cię kocham za to że tłumaczysz.

    OdpowiedzUsuń
  33. o Boże o Boże. raufgoasduifhsdjkahfkjsdahfiusdhklfjsha, świetny rozdział. czemu Zayn nie może być taki zawsze no? ;-;
    już się nie mogę doczekać drugiej części, jestem pewna, że będzie równie fajna, jak ta. khsdafjklasjfjasl

    OdpowiedzUsuń
  34. cmoknął ją w usta w miejscu publiznym? :O jest progres hahaha boski rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  35. To jest najlepszy rozdział! Zayn jest taki kochany, że to szok! Uwielbiam go :D

    OdpowiedzUsuń
  36. O jejku *-* Świetne, świetne, świetne! *O*

    OdpowiedzUsuń
  37. LUDZIE NO NIE JARAJCIE SIE TAK ŻE ON TAKI MIŁY. PRZECIEŻ SEKS GO USPAKAJA C'NIE? A ON JĄ PIEPRZYŁ JAK DZIKA MAŁPA MAŁPĘ

    OdpowiedzUsuń
  38. super kiedy będzie następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  39. cudooo <3 strasznie bym chciala, zeby Zayn przyznal sie ze cos czuje do Victorii, i zeby to przestala byc tylko relacja seksualna :<
    tlumaczysz swietnie *0*

    OdpowiedzUsuń
  40. heheszky. mam ciarki jak czytam :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  41. OMFG AAA KOCHAM TO OPOWIADANIE
    już czekam na drugą część rozdziału
    strasznie fajnie że tak szybko tłumaczysz kolejne rozdziału naprawde #muchlove
    / Julaa xx

    OdpowiedzUsuń
  42. Jezu super naprawdę takie dbigeiufa *____________* kocham cię bardzo <3 Na prawdę, jezu jesteś wspaniała. I mam do ciebie taką prośbę, mogłabyś zadedykować mi następny rozdział ? Proszę <3 będę wtedy najszczęśliwszą osobą na świecie. Mam na imię Laura. Proszę i jeszcze raz mówię Ci, że jesteś najwspanialszą osobą jaką znam <333

    OdpowiedzUsuń
  43. Jeee ale super :) czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  44. błędów nie ma tak więc na luzie ;D
    jestem ciekawa dlaczego i kto Cię poganiał :)

    @Mo_Love_1D

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie mam słów, cudowny rozdział :D Czekam na 2 część z niecierpliwością :* Kocham cie dziewczyno ♥ I dziękuje ci bardzo za to, że to tłumaczysz :* Uzależniłam się od tego bloga /Domi

    OdpowiedzUsuń
  46. Czekam na drugą część czekam i czekam i się nie mogę doczekać, haha kc kc kc kc kc kc kc kc kc kc //Laura

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja tam coś chyba podejrzewam xD...Jak skończy się okres próbny to Zayn zamiast tej umowy zaproponuje jej chodzenie :P A ta kontynuacja colda chills(dreszcze xD) będzie o tym jak on się w niej zakochuje :D i może wtedy będzie z jego perspektywy :o #jasnowidzja a tak w ogóle to rozdział super,ale najlepsza notka :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Re mogła by mu wszystko wygarnąć ! A on jest glupi, ze chce tylko seksu.. Dupa ! Ale i tak to kocham !;* I Ciebie, ze tłumaczysz !;) Czekam na druga częśc !;) -Karoolaa ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Mialas wytlumaczyc :&

    OdpowiedzUsuń
  50. Super rozdział niechciałabym Cię poganiać ani nic w tym stylu, nie zeozum mnie źle, ;p kiedy będzie II cz. Jeśli wiesz oczywiście. / Aga ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. TWÓJ BLOG ZOSTAŁ NOMINOWANY DO THE VERSATILE BLOGGER. Więcej informacji znajdziesz na moim blogu: http://fromthemomentimetyoueverythingchanged.blogspot.com/ , dlatego serdecznie zapraszam.
    Sorry za "spam"

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie zbyt przypadła mi do gustu umowa Zayna z Re. Na początku czytałam ten bloog z zapałem a teraz nie podoba mi się on tak jak wcześniej. Czekam na dalszy ciąg.
    /Masło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słoneczko, nikt nie karze ci go czytać ;))) loffki.

      Usuń
  53. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego opowiadania, ale z każdym rozdziałem robiło się coraz ciekawiej i coraz bardziej.. nietypowo. W końcu zrozumiałam, że to specyficzne opowiadanie i bohaterom nie jest pisana miłość, przynajmniej na razie. Przeczytałam już całego Colda po angielsku i zaczęłam czytać Chills, ale mimo tego czytam każdy rozdział po polsku i zakochuję się w tym opowiadaniu jeszcze bardziej :) Dodam jeszcze, że świetnie tłumaczysz, odwalasz kawał dobrej roboty i podziwiam Cię za to x

    OdpowiedzUsuń
  54. http://louis-tomlinson-fanfiction-chameleon.blogspot.com/

    Chelsey ma wszystko. Przyjaciół, pasję- jazda konna wyczynowa. No prawie wszystko- brakuje jej jeszcze kochającej rodziny. Jej rodzice zginęli rok temu w niewyjaśnionych okolicznościach. Wiadomo tylko że popełniono morderstwo. Sprawcy ani motyw nie jest znany do dziś. Po makabrycznej wiadomości Chelsey wyprowadza się z rodzinnego miasteczka i wprowadza do Bradford. Tam próbuje się znaleźć sobie hobby by zapomnieć o przeszłości. I w końcu udaje jej się. Konie stał się jej "drugą rodziną".
    ***
    - No Chels, wskakuj na konia i wbijaj na arenę.
    - Jasne. Jake,już zaraz będę na starcie, daj mi chwile ok? Chcę się jeszcze zrelaksowac- baknęłam Nigdy nie lubiłam gdy ktoś mnie poganiał. Zwłaszcza w dniu jakiegoś wyścigu. Uhh to jeszcze bardziej stresuje. Już nogi mi się trzęsą.
    -No niech ci będzie. Skop im wszystkim tyłki maleńka- zaśmiał się.
    -Jasne, jasne, już pędzę- Przewróciłam oczami. Jake czasami jest irytujący.
    Gdy zostałam już sama, podeszłam do konia i pogładziłam jego lśniącą, długą, grzywę. Ohh Danger mój koń był lekko zestresowany. Odczuwa pewnie to samo co ja. -Biedaczek- szybko szepnęłam i zostawiłam na chwilę konia samego. Poszłam po siodło, do sąsiedniego zaplecza. Wybrałam brązowe, czułam się w nim najwygodniej a po za tym było lżejsze od czarnego co było też lepsze dla konia. Gdy wróciłam zarzuciłam mu je na grzbiet i gdy miałam już usciąsc gdy nagle poczułam na swojej szyi ciepły oddech. Odwróciłam się i ujrzałam niebieskookiego chłopaka, który był znacznie wyższy ode mnie, ba jego mięśnie były tak spore że aż się wystraszyłam że może mi zrobić krzywdę.. No tak przy 165 cm wzrostu to się nie poszaleje, pomyślałam.Nieznajomy widać nie był tak samo wystraszony jak ja bo pogładził mój policzek wierzchem swojej dłoni. Wzdrygnęłam się na to uczucie. Nikt mnie tak nie dotykał. Nie mam chłopaka. Po za tym do jasnej cholery to był koleś którego pierwszy raz na oczy widziałam. strąciłam jego rękę. Moja reakcja go rozbawiła bo uśmiechnął się pod nosem. -Zadziorna- mruknął. Już miałam mu odpyskować ale pierwszy zaczął mówić
    - Postaraj się. O wysoką cenę się założyłem że wygrasz...
    ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuuuu, serio? trzeba było jeszcze dłuższy fragment wkleić

      Usuń
  55. kooocham tooo ! :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  56. Rozdział niesamowity ( z resztą jak i każdy )
    Kto do szkoły, ten do szkoły. Jeszcze miesiąc wakacji :)
    Nie mogę się doczekać nowego rozdiału :)

    OdpowiedzUsuń
  57. "przenośny wibrator albo zatyczka analna" o kurwa SZCZAM XDDD JEST 1:15 I ZARAZ OBUDZE CAŁY DOM PRZEZ TE NOTATKE HAHAHA

    OdpowiedzUsuń
  58. HEJ! Zostałaś nominowana do Versatile Blogger Award :) WiĘCEJ TUTAJ: http://sorry-i-must-kill-you-baby.blogspot.com/2013/09/versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  59. Po prostu strasznie mi się to czyta. Takie dno!
    Ja już bym dała dawno w pysk tej mojej młodszej siostrze, nie pozwoliła Zayn'owi iść na lunch. Ja nie rozumiem czemu ta główna postać jest taka tępa. Niby Zayn ją onieśmiela, ale na pewno nie do takiego stanu..LOL!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ktoś tu nigdy nie czuł jak to jest być zakochanym i kochać tą osobę.

      Poza tym, nie pisz że dno. Jeśli Ci się nie podoba, to napisz to po prostu że Ci nie pasuje i nie czytaj, a nie mówisz że dno.

      W obecności swojej matki, osoby w której jesteś zakochana, swojego brata i na oczach sąsiadów uderzyłabyś siostrę? Gratuluję rozumu.

      Jeżeli mama Re powiedziała wyraźnie, że będzie jej bardzo miło jeśli Zayn zostanie, to został. Co byś zrobiła? Trzymała go i za wszelką cenę nie wpuszczała? Zresztą zauważ, że nadal przechodzi okres próbny i może zostać ukarana.

      A tak na przyszłość, najpierw pomyśl, potem napisz.
      Bez pozdrowień.
      ________________
      Przeczytałam 3 tomy Greya i jestem niezmiernie zadowolona, że powstało opowiadanie na podstawie tej trylogii. Uwielbiam je. Wielki szacunek dla autorki i oczywiście dla tłumaczki. :)

      Usuń
    2. Zupełnie się z tobą zgadzam anonimie. / Aga ;)

      Usuń
    3. Dziękuję za uznanie. :)
      Wiem, tekst niczym wróżbita Maciej.

      Usuń
  60. Fajne superowe . ale jak ma byc ten rozdzial bo nie rpzumiem tutaj on bedzie ?

    OdpowiedzUsuń
  61. zamiast do szkoły sie szykowac to co 15 min. sprawdzam czy nie dodałaś kochna nju rozdziału, twoje tłumaczenia mnie uzależniają ... dark <3 cold <3 ... ryjesz mi banie ... ale i tak cie uwielbiam :) wiktoria :***

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie wiem dlaczego, ale jakoś wydało mi się słodkie, że Zayn powiedział "Będzie fajnie". Absolutnie nie wiem dlaczego tak sądzę.
    @TheIrishsWife

    OdpowiedzUsuń
  63. błagam malutka *.* dodaj już rozdział aaaa nie moge sie doczekać ... zaraz sie normalnie zesram na rzadko wiktoria :*****

    OdpowiedzUsuń
  64. świetnie hehe
    @erotoman2

    OdpowiedzUsuń
  65. Zajebiście tłumaczysz! Podziwiam cie za to. :)
    Przeczytałam pod jednym rozdziałem, że kończysz to opowiadanie, czy to znaczy, że już nie będzie rozdziałów o Re Zaynie? Czy będą, ale już pod inną nazwą? :P
    Miłego tłumaczenia! :*

    OdpowiedzUsuń